Skrót EDC pochodzi z angielskiego Every Day Carry, czyli oznacza wszystkie te drobne (lub czasem nieco większe) przedmioty, które zawsze lub zazwyczaj mamy ze sobą. Polskie tłumaczenie tego skrótu jest moim zdaniem bardzo udane – Ekwipunek Dźwigany Codziennie.
Główną ideą EDC jest świadome posiadanie przy sobie rzeczy, które mogą być przydatne w sytuacjach potencjalnie problemowych. Nie chodzi o olbrzymi plecak wypełniony różnorodnym sprzętem, ale o kilka drobiazgów, których możemy potrzebować. „Prawdziwy facet zawsze nosi scyzoryk i zapalniczkę” – taki pogląd obowiązywał w latach 80 zeszłego stulecia.
Doskonałym przykładem takiego EDC jest zawartość kobiecej torebki. Szminka, lusterko, puder do twarzy. Paczka chusteczek, plaster na odciski, tabletka od bólu głowy. Niektóre panie noszą gaz pieprzowy. Inne zawsze mają wafelek dla dziecka lub paczkę cukierków miętowych. Czyli drobiazgi przydatne, które warto mieć pod ręką, bo mogą się przydać.
Raczej mało która kobieta chowa do balowej kopertówki motek linki i nóż, ale już latarkę? Zwłaszcza mniejszą, niż ta na zdjęciu? Czemu nie.
Co moim zdaniem warto mieć zawsze przy sobie? Paczkę chusteczek higienicznych, kilka plastrów, wspomnianą zapalniczkę, małą latarkę. Nieduży składany scyzoryk, nie musi być to koniecznie Victorinox o 42 ostrzach, ale coś małego i taniego, czego nie będzie nam żal, jeśli zapomnimy go wyjąć przed jakąś dziwną „kontrolą bezpieczeństwa”.


Dodaj komentarz